Showing posts with label Corniglia. Show all posts
Showing posts with label Corniglia. Show all posts

Sunday, 1 March 2015

Arrivederci Cinque Terre!

It's time to say goodbye to Cinque Terre, to Liguria and to Italy. Stay warm. I know you will. It was time for the last pizza with pesto (delicious!), last drops of wine, last beautiful sunset and last walk down the stairs.

Were we sad to go? Yes. Would we like to come back one day? For sure.

On our way back, we managed to stay in LaSpezia for an hour or two. Perfect for a rather short distance walk. And for a delicious frozen yoghurt with fruit!

So that's an official goodbye to our Italian adventures (finally, I know!). From the warm regions of southern Europe, we will be moving "a few" kilometres up north next time. Intrigued? Stay tuned!


Nadszedł czas, by pożegnać się z Cinque Terre, z Ligurią i z Włochami. Trzymajcie się ciepło. Wiem, że będziecie. Był to czas ostatniej pizzy z pesto (przepyszna!), ostatnich kropli wina, ostatniego cudnego zachodu słońca i ostatniego zejścia ze schodów.

Czy było nam smutno z powodu wyjazdu? Tak. Czy chcielibyśmy wrócić któregoś dnia? Na pewno.

W drodze powrotnej udało nam się wygospodarować godzinkę czy dwie w LaSpezii. Idealnie na krótkodystansowy spacer. I przepyszny mrożony jogurt z owocami!

Czas na oficjalne pożegnanie z naszymi włoskimi przygodami (czas najwyższy, wiem!). Z ciepłych regionów południowej Europy przeniesiemy się "kilka" kilometrów na północ. Zaintrygowani? Zaglądajcie już wkrótce!


Our window view / Widok z naszego okna
 Manarola
 The place where we spent all our evenings / Miejsce, w którym spędzaliśmy wszystkie wieczory

 LaSpezia

Saturday, 28 February 2015

Hike no. 3 - from Vernazza to Corniglia

We thought that after the hike from Monterosso to Vernazza, we'd board the train and head back to Corniglia. But then we sat in the little harbour with our lunch, Artur started playing and we were just sitting and chilling. And suddenly, a crazy idea started making its way into my brain. Maybe we could try and get to Corniglia on foot? Who knows when (if ever) we're gonna have another chance to do that. And since we already paid the entrance fee... Plus we wouldn't have to climb up all the stairs (over 360). Various thoughts were rushing through my head. Pro/con list in the making. I had to convince myself first before I could even think of passing the idea on. I wasn't certain. I was tired, but then the stairs. We were to leave the next day, yet I still wanted to see more. Before I knew it, the words simply slipped out of my mouth 'how about a hike to Corniglia?' Much to my surprise, the guys were ready to do it! Lovely guys, right? Well, a small incentive (or bribe, whatever you want to call it) in the form of delicious icecream aka gelato in Corniglia did help in making that decision, but that was going to be a treat to all of us.

Having that in mind, we stood up, collected our things and in no time, we were on the trail again. Yet again, it started with a pretty steep way up. Before we knew it, it was more or less flat, with ups and downs every now and then. Just like on the trail from Monterosso to Vernazza. This trail was more shadowed than the previous one. And didn't end with a way down, of course, since Corniglia is situated up on a hill. Another long and pleasant walk.

When we finally got to Corniglia, we treated ourselves with the promised icecreams. And you know what? It tasted even better, more delicious, after all the effort. Such a reward!


Wydawało nam się, że po przejściu z Monterosso do Vernazzy, wsiądziemy do pociągu i pojedziemy do Corniglii. Ale potem usiedliśmy sobie w tym malutkim porcie, Arturek zaczął się bawić, a my odpoczywaliśmy. I nagle, szalony pomysł zaczął się wdzierać w przestrzenie mojego umysłu. Może moglibyśmy wybrać się do Corniglii spacerem? Kto wie kiedy (czy kiedykolwiek) będziemy mieć kolejną okazję. No i już zapłaciliśmy za wstęp... Nie musielibyśmy się wspinać po schodach (ponad 360). Różne myśli przelatywały mi po głowie. Lista za/przeciw się tworzyła. Musiałam najpierw przekonać siebie zanim puściłabym pomysł w obieg. Nie byłam pewna. Byłam zmęczona, a z drugiej strony czekały na mnie schody. Mieliśmy następnego dnia wyjeżdżać, a ja wciąż chciałam jeszcze coś zobaczyć. Zanim się zorientowałam, słowa same opuściły moje usta 'a może jednak przeszlibyśmy to Corniglii?' Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, chłopacy byli gotowi to zrobić. Kochane chłopaki, prawda? Cóż, mała zachęta (lub przekupstwo, jak kto woli) w postaci lodów w Corniglii pomogła w podjęciu tej decyzji, ale miała to być przyjemność dla nas wszystkich.

Mając to w pamięci, wstaliśmy, pozbieraliśmy swoje rzeczy i nim się spostrzegliśmy, znów byliśmy na szlaku. Po raz kolejny, szlak zaczynał się stromo w górę. Po chwili się wypoziomował i taki mniej więcej pozostał, z pojawiającymi się co jakiś czas zejściami i podejściami. Czyli podobnie jak na trasie z Monterosso do Vernazzy. Ten szlak był bardziej zacieniony od poprzedniego. I nie kończył się ostrym zejściem w dół, oczywiście, bo Corniglia położona jest na wzgórzu. Kolejny długi i przyjemny spacer.

Kiedy już w końcu dotarliśmy do Corniglii, udaliśmy się wprost po lody. I wiecie co? Były jeszcze lepsze, jeszcze pyszniejsze po tym całym wysiłku. Taka nagroda!


 Vernazza and Monterosso (in the distance) / Vernazza i Monterosso (w oddali)
 First glimpse of Corniglia / Pierwszy rzut oka na Corniglię